Dziś 9 maja Marianna Orańska obchodzi swoje 216 urodziny.
Kiedy myślimy o arystokratkach XIX wieku, często wyobrażamy sobie salony balowe, dworską etykietę i życie toczące się w cieniu mężczyzn. Marianna Orańska (1810–1883) – córka króla Niderlandów, synowa króla Prus – łamie ten stereotyp. Owszem, jej życiorys był burzliwy, ale to nie romanse i skandale były jej największym dziedzictwem. Dziś chciałabym opowiedzieć o czymś zupełnie innym. O Mariannie – mecenasce sztuki, kolekcjonerce i twórczyni dóbr kultury, której ślady znajdujemy od Rzymu, przez Holandię, aż po polskie i czeskie Sudety.
Kolekcjonerka o europejskim rozmachu
Marianna zaczęła gromadzić swoje zbiory już w młodości. Wiemy o tym choćby z zachowanego katalogu jej biblioteki z 1849 roku – 251 stron in folio, spisanych w czerwonym safianie, to dokument świadczący o systematycznym, przemyślanym kolekcjonerstwie.
Kiedy w 1851 roku kupiła willę Celimontana w Rzymie, stworzyła tam zasadniczy trzon swojej kolekcji. Zgromadziła malarstwo holenderskie i rzymskie antyki. Jej zbiory były tak rozległe, że lustracja rządowa przy sprzedaży willi w 1856 roku wykazała „ogromne bogactwo zbiorów”.
Największym jednak osiągnięciem kolekcjonerskim Marianny stała się galeria w pałacu Reinhartshausen nad Renem. W 1857 roku dobudowała do pałacu Museum Reinhartshausen – przestronną galerię z górnym oświetleniem, utrzymaną w stylu włoskim. Pomieściła ona ponad 600 obrazów z XVII–XIX wieku, głównie szkół niemieckiej, holenderskiej, francuskiej i włoskiej. Do tego doszły rzeźby, sztychy, kamee, wazy, porcelana i starodruki z całego basenu Morza Śródziemnego.
A to nie wszystko. Wnętrza mieszkalne w Reinhartshausen wypełniły liczne obrazy szkoły niderlandzkiej oraz portrety antenatów z rodów Nassau-Diez i Nassau-Oranien. Znalazło się tam też wiele własnych wizerunków Marianny z lat młodości.
Mecenas, która nie tylko kupowała, ale i zamawiała
Marianna nie była bierną kolekcjonerką. Aktywnie zamawiała dzieła u artystów i wspierała ich finansowo.
W pałacu w Kamieńcu Ząbkowickim zatrudniła Jana Baptistę van der Hulsta – nadwornego malarza z Hagi – który wykonał portrety rodziny orańskiej. Inny holenderski malarz, Kleijn van Brandes, namalował wielkie obrazy ścienne „Uczta Baltazara” i „Gody w Kanie Galilejskiej” do kamienieckiej rezydencji. Co więcej, Marianna urządziła mu atelier w Budynku Kawalerskim w Reinhartshausen, gdzie powstawały sceny z życia Wilhelma I Orańskiego (dziś można je oglądać w Wilhelmsturm w Dillenburgu).
Rzeźbę reprezentował J. Stöver – holenderski artysta, uczeń sławnego Bertela Thorvaldsena. Marianna zleciła mu wykonanie nagrobka dla swojego syna: trzy figury kobiece naturalnej wielkości z kararyjskiego marmuru, utrzymane w stylu Thorvaldsena. Dzieło do dziś znajduje się w kościele św. Jana w Erbach.
Wsparcie dla żyjących twórców – Marianna i artyści
W jej rzymskiej willi artysta mógł liczyć nie tylko na zamówienie, ale i na zwykłą ludzką życzliwość. Marianna pomagała wielu twórcom poprzez zakupy ich dzieł, dając im w ten sposób możliwość utrzymania się.
Najbardziej wzruszający jest jednak los Józefa Schwarzera – utalentowanego chłopca, którego Marianna zauważyła podczas wizyty w zakładzie malarza porcelany w Złotym Stoku. Gdy usłyszała, że chłopak nie ma pieniędzy na dalszą naukę, wysłała go na własny koszt do Monachium – ówczesnej stolicy malarstwa europejskiego. Schwarzer ukończył tam Akademię Sztuk Pięknych, później osiadł w Rzymie i w dowód wdzięczności przysłał swoje obrazy swojej patronce. To nie jest historia o królewskim protektoracie – to historia o prawdziwym mecenacie, o wierze w talent i o szansie, którą daje się drugiemu człowiekowi.
Architektura i urbanistyka – zatrudniała najlepszych
Marianna otaczała się najwybitniejszymi architektami swojej epoki.
Karl Friedrich Schinkel – sława europejska, twórca Starego Muzeum w Berlinie i Charlottenhofu w Poczdamie – zaprojektował dla niej pałac w Kamieńcu Ząbkowickim. To jeden z najokazalszych przykładów historyzmu w Europie. Co istotne, Marianna nie oddała mu wolnej ręki. Aktywnie ingerowała w projekt – to ona zaproponowała sklepienie sali jadalnej, podwyższenie piętra czy likwidację piętra nad wozownią, które zasłaniało widok. Była współtwórczynią, a nie tylko fundatorką.
Schinkel zaprojektował również wapiennik „Łaskawy Kamień” w Starej Morawie. Gdy Marianna przejęła te dobra, chroniła to dzieło – dziś obiekt, zachowany do naszych czasów, pełni funkcję galerii artystycznej z ogrodem japońskim.
Po śmierci Schinkla rolę nadwornego architekta przejął Ferdinand Martius. To on kierował dalszą budową pałacu w Kamieńcu, przebudował pałac w Bílej Vodzie (nadbudowa wieży i piętra), zaprojektował pastorówkę w Złotym Stoku oraz kościół ewangelicki w Kamieńcu.
Za park w Kamieńcu Ząbkowickim – 230 hektarów w stylu angielskim, z tarasami i fontannami tryskającymi na 33 metry – odpowiadał Peter Joseph Lenné, generalny dyrektor ogrodów w Prusach.